poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 2, czyli przygotowania do balu.

*Z perspektywy Marshalla*

   Otworzyłem oczy i do moich nozdrzy dotarł zapach spalonego papieru. Na początku myślałem, że mój dom się pali, ale woń była delikatna i jeśli nawet coś się paliło, to na pewno nie było to moje mieszkanie. Mimo wszystko wstałem i poszedłem sprawdzić ów tajemniczy zapach. Dotarłem do drzwi i moim oczom ukazała się leżąca pod nimi, lekko dymiąca koperta. Od razu skojarzyło mi się to z Królewną Ognia. Otworzyłem ją.

                                                                Zaproszenie
   
                      Serdecznie zapraszamy Marshalla Lee na Bal Gwiezdnej Nocy,
                      który odbędzie się dzisiaj o 23:00 w Płomiennym Zamku. Wszelkie
                      szczegóły u Fionny.
                      Ps. Wymagany jest strój wieczorowy.
                      Z góry dziękuje za przyjście.
                                                                                      Królewna Ognia

Zapowiada się ciekawie...

*Z perspektywy Anabell*

   Obudziłam się około dziewiątej, niestety niekoniecznie z własnej woli. Do drzwi wyraźnie się ktoś dobijał. Zirytowana zwlekłam się z łóżka i poczłapałam w stronę korytarza. Przekręciłam klucz i moim oczom ukazały się dwie, dość nietypowe dziewczyny. Jedna była ubrana cała na pomarańczowo i miała niezwykły, ognisty kolor włosów. Druga przypominała bardziej człowieka. Miała zabawną opaskę z białymi, króliczymi uszami, granatową spódniczkę i nieco jaśniejszą bluzkę. Na jej plecach widniał zielony plecak, z którego wystawało coś na kształt miecza.
   - Mówiłam? Zobacz pasuje idealnie do opisu! - Zawołała rudowłosa wskazując na mnie palcem. 
   - Tak, to chyba ona - przyznała blondynka.
   - Przepraszam, że się wtrącam, ale kim wy do cholery jesteście? - Spytałam zdziwiona. 
   - Jestem Fionna, a to Królewna Ognia - wyjaśniła pospiesznie niebieskooka. 
   - Przyszłyśmy cię zaprosić na bal - dodała pomarańczowa wciskając mi do ręki dymiącą kopertę. 
   - Jaki bal? To pomyłka! - zaprotestowałam czytając uważnie zaproszenie. 
   - No... jesteś Anabell, tak?
   - Tak... - Odparłam podejrzliwie.
Skąd wiedziały jak mam na imię?
   - Marshall mówił wczoraj, że powinnyśmy cię zaprosić - powiedziała nieśmiało Fionna.
   - Marshall?
   - Możemy wejść? Wytłumaczę ci wszystko - zaproponowała blondynka.
   - Tak właściwie to ja muszę jeszcze rozdać pozostałe zaproszenia i chyba już pójdę. Zobaczymy się na balu? - Powiedziała rudowłosa.
   - Szkoda. W takim razie pogadamy na miejscu - westchnęła niebieskooka. 
   - To pa! - pożegnała się Królewna Ognia.
   - Wejdź. - zdecydowałam.
Usiadłyśmy przy stole w kuchni. Dziewczyna wytłumaczyła mi na czym polega Bal Gwiezdnej Nocy  i czym jest Balonowe Królestwo. Bardzo ją polubiłam. Była energiczną i miłą dziewczyną. 
   - Mam pomysł! - Zawołała nagle Fionna.
Uniosłam pytająco brew.
   - Zamieniam się w słuch.
   - Skoro dziś jest bal, to może pójdziemy na zakupy? - Spytała.
   - Nie ma sprawy - stwierdziłam
   - Jestem pewna, że znajdziemy ci idealną sukienkę!
   - Zaraz zaraz... mi ? - Zdenerwowałam się.
Nienawidziłam się stroić.


*2 godz później*

   - Fionna, litości! To już siódmy sklep! - Zaprotestowałam gdy blondynka skierowała się w stronę Cutte&Dress.
   - Rusz się Ann! Gdyby nie twój ,,entuzjazm'' znalazłybyśmy coś szybciej!
   - Nie sądzę - mruknęłam.
Przymierzałam już z tysiąc sukienek. Dziewczyna koniecznie chciała kupić mi jedną w Dolrances, ale według mnie czarna kreacja była stosunkowo za krótka i bardziej nadawała się na dyskotekę niż na bal. Za to ona trafiła idealnie. Wybrała długą, niebieską suknię ozdobioną maleńkimi kryształkami. Szczerze jej zazdrościłam.
   - Co powiesz na tą różową? Albo nie, ten kolor chyba nie będzie ci pasował...
   - Tak naprawdę wcale niepotrzebna mi suknia. Nie chcę iść na ten bal - westchnęłam.
Jedyne co bym tam robiła, to podpieranie ścian. Litości, ja nawet nie będę nikogo tam znać! Na samą myśl poczułam mdłości.
   - Naprawdę będzie lepiej, jak sobie odpuszczę. To tylko bal Fionna. Nawet wiem co zrobię w tym czasie! Mam jeden film, który chciałam obe... - zaczęłam.
   - Chyba sobie żartujesz?! - Prychnęła.
W jej oczach błysnęła niebezpieczna iskierka, która kazała mi milczeć. 
   - Idziesz. Jeśli będziesz cały czas siedzieć w hotelu to nikogo nie spotkasz! - Stwierdziła.
Dałam jej kuksańca w bok, ale niestety oddała mi z dwukrotną siłą. Trzymając się za bolący bok weszłam już do ósmego i miejmy nadzieję, że ostatniego sklepu. Przyznaję, mieli tu dobry asortyment. Nienawidziłam się stroić, wolałam jeansy i trampki, ale nie miałam wyboru. W końcu nie co dzień ma się okazję uczestniczyć w czymś takim.
   Bal Gwiezdnej Nocy był raz na kilka lat. Obchodzono go gdy w Balonowym Królestwie zapadały prawie całkowite ciemności. Gasły wtedy wszelkie lampy, a jedynym oświetleniem były gwiazdy i ogień, który miał płonąć w ogrodzie Królewny Ognia. Była ona żywiołową i energiczną dziewczyną o nieco ochrypłym głosie, nie pasującym zupełnie do jej wyglądu. Sprawiała wrażenie niemal anorektyczki, chociaż z opowiadań Fionny wynikało, że wchłaniała astronomiczne ilości ciastek.
   - Co powiesz na tą? - Wyrwała mnie z zamyślenia.
Dziewczyna trzymała dość ładną, fioletową sukienkę układającą się na kształt ogona syreny. Zerknęłam na metkę i pokręciłam głową. Cena była stanowczo za wysoka.
   - Ugh - mruknęła blondynka odkładając ją na miejsce.
Zrezygnowana pomogłam jej szukać kreacji. Nie mogłam się wywinąć od balu.
   - A ta? - Niebieskooka tym razem wskazała turkusową z koronkowymi wstawkami.

   - Niezbyt - Stwierdziłam i wróciłam do poszukiwań. Nagle znalazłam idealną sukienkę. Była długa i rozszerzana od pasa w dół. Miała śliczny dekolt w serce i ozdobiona była podobnie jak u kreacji Fionny małymi kryształkami. Miała kolor krwistej czerwieni.   
   - Ta - powiedziałam, wyciągając ją delikatnie.
   - Jest śliczna! - Fionna podzieliła mój zachwyt.
   - Cena też jest dobra - stwierdziłam.
   - To na co czekasz? Biegnij ją przymierzyć! - Rozkazała.
Po chwili wyszłam z przymierzalni. 
   - Wow! - Powiedziała Fionna.
Faktycznie, sukienka leżała na mnie idealnie.
   - Musisz ją kupić! - Zdecydowała, nawet nie czekając na moje zdanie.
  

* Tak 20 min później xD*

   Wkrótce byłyśmy pod na miejscu. Fionna mieszkała w małym, przytulnym domku z pięknym ogrodem. Na spotkanie wybiegła nam kotka dziewczyny - Cake, która była naprawdę urocza.
Ku moim protestom blondynka zaciągnęła mnie do swojej garderoby i torturowała każąc przymierzać nieskończoność butów (Na moje nieszczęście okazało się, że mamy ten sam rozmiar). Po kilku godzinach męczarni wybrała dla mnie czarne szpilki, choć żywo namawiałam ją do moich granatowych trampek. Przynajmniej w tych drugich będzie mi wygodnie. Niestety, dziewczyna była naprawdę uparta. Na butach się jednak nie skończyło, gdyż dziewczyna miała ambitniejsze plany. Mianowicie zmusiła mnie do nałożenia makijażu, a raczej widząc moje poczynania z pudrem stwierdziła, że sama się tym zajmie. Według mnie ten cały make-up był zbędny, gdyż nawet najlepsze kosmetyki nie były wstanie poprawić mojego wyglądu i prędzej ludzie pomyślą, że wybieram się na imprezę halloweenową, niż na bal. Nie przekonało to jednak Fionny i przez następne godziny znęcała się nade mną, próbując na próżno zrobić coś z moją twarzą. Gdy skończyła, kazała mi jeszcze rozczesać włosy, które teraz tworzyły brązowe fale, a sama poszła zrobić sobie makijaż. Z minącierpiętnicy wcisnęłam się w sukienkę i założyłam szpilki, Byłam pewna, że jak nic złamię sobie w nich nogę. Po chwili dziewczyna również była gotowa i dopiero teraz pozwoliła mi zajrzeć w lustro, Ku mojemu zaskoczeniu, nie wyglądałam najgorzej. 
   - Niezła robota Fionna, jest całkiem nieźle - stwierdziłam. 
   - Nieźle? Wyglądasz extra! Poza tym tak naprawdę nie musiałam nic robić, jesteś śliczna. 
   - Nie zgodzę się, ale i tak dziękuję. Ty też wyglądasz fantastycznie! - Powiedziałam zgodnie z prawdą.
Dziewczyna była ubrana w wcześniej kupioną sukienkę i wyglądała jak księżniczka z bajki. Włosy upięła z tyłu głowy, uwalniając parę kosmyków. Przy niej nie wyglądałam już tak pięknie.
   - To co idziemy? - Powiedziała wesoło blondynka.
   - Ta...  już się nie mogę doczekać. - westchnęłam.

*Pół godziny później*

Dotarłyśmy na miejsce równo o 23:00. Mimo tego, że bal dopiero się zaczynał, zebrał się tu już niezły tłum i poczułam się nieco zdenerwowana tym, że jest tu tyle nieznanych mi osób.
   - Chodź, będzie fajnie! - Powiedziała Fionna niemal ciągnąc mnie do furtki.
Chwilę później stałyśmy przy Królewnie Ognia, która na nasz widok od razu się rozpromieniła. Pogadałyśmy chwilę, aż w końcu obie ruszyły na parkiet, a ja korzystając z tego, że wszędzie było tłoczno, umknęłam im i usiadłam na jednej z ogrodowych ławek, których było tu pełno. Obserwowałam tańczących ludzi, którzy oświetleni jedynie przez gwiazdy i płomienie ognia wyglądali niesamowicie.
  Nagle usłyszałam szelest liści nad głową. Podniosłam wzrok i spostrzegłam zaskoczona jakąś ciemną postać, siedzącą na gałęzi drzewa.
    - Witaj śmiertelniczko.
Po chwili ów nieznajomy wylądował gładko obok mnie na ławce. Wystraszyłam się, ale okazało się, że to... Marshall. Szczerzył się zapewne z tego, że udało mu się mnie przestraszyć. W odpowiedzi posłałam mu gniewne spojrzenie, na co on wybuchł śmiechem. Zapowiadała się bardzo długa noc...




R: Gdzie tam długa noc, tylko 6 godzin!
K: Nie wyszło ci. *stwierdza z politowaniem widząc, jak Rose na siłę wymyśla jakże błyskotliwe komentarze*
R: Wiesz, jak się darłyśmy z Aną i Gabi na cały admat to mi tak zryło mózg, że teraz nie jestem w stanie napisać czegoś z sensem.
K: Widać po tym opowiadaniu ;-;
R: Opowiadanie to jeszcze, ale czy ty widzisz tą ilość błędów interpunkcyjnych?
K: Przecinki zeżarłaś xD
R: Myślałam że to były frytki...
K: Suchar tygodnia!
R: Uczę się od ciebie!
K: ...





1 komentarz: