-Anabell-
Tego dnia obudziłam się dość późno.
- Witaj Śpiąca Królewno - prychnął.
- Witaj krasnoludku - mruknęłam półprzytomna.
Wampir przewrócił oczami.
- Jestem wyższy od ciebie.
- Oj tam, nie marudź - zachichotałam, ale przerwał mi atak kaszlu.
- Wszystko ok? - zaniepokoił się.
Skinęłam głową i pobiegłam do łazienki. Zbierało mi się na wymioty.
- A więc czujesz się świetnie - powiedział Marshall z ironią, gdy wyszłam wreszcie z toalety.
- Nie tak wyobrażałam sobie ciebie jako nianię - westchnęłam.
- Wybacz, z pewnością nie przewidziałaś takiej superowej opiekunki jak ja - odparł z pewnym siebie uśmieszkiem.
- Och, zamknij się i przynieś mi wodę.
- A magiczne słowo?
- Czary mary - prychnęłam.
- Nie o to chodziło - odparł niezadowolony.
Obserwowałam rozbawiona jak z miną męczennika wraca z parującym kubkiem. Mimo złego stanu zdrowia, jego zachowanie poprawiło mi humor.
-Fionna i Nick-
- Pobudka - zachichotał Nick, trącając ramię zaspanej blondynki.
Dziewczyna wymruczała coś i przekręciła się na drugi bok, zamykając spowrotem oczy.
- Wstawaj!
Fionna pokiwała głową, ale nie zmieniła pozycji.
- Sama tego chciałaś - prychnął, unosząc śpiwór blondynki do góry.
Dziewczyna nie za bardzo rozumiała o co mu chodzi ale trzymał ją dość pewnie, więc nie zamierzała otwierać oczu. Była na to zbyt zmęczona.
Szli kilka metrów, a potem Nick puścił ją bez zapowiedzi ze złośliwym uśmiechem. Fionna wylądowała w płytkim strumyku.
- Ziiiimno! - wrzasnęła, gdy zanurzyła się w lodowatej wodzie.
Chłopak stał tylko na brzegu i trząsł się ze śmiechu.
Dziewczyna zmrużyła ze złością oczy i pociągnęła szatyna za nogę do strumyka. Nick pisnął jak mała dziewczynka, trzęsąc się z zimna.
- Zabije cię - powiedział ze śmiechem, chlapiąc ją wodą.
- Nie zdążysz, bo zabije cię szybciej - odparła rozbawiona blondynka, wychodząc ze śpiwora i kładąc go na brzegu.
Uśmiechnęła się uroczo i gdy niepodejrzewający niczego chłopak zaczął wychodzić, wrzuciła go z powrotem do wody, tym razem mocząc mu kompletnie włosy i twarz.
- Ty... - zaczął groźnie, atakując roześmianą Fionnę falami.
- Wyglądasz śmieszne - zachichotała, wskazując na jego chaotyczną fryzurę.
- Spójrz na siebie - prychnął.
- Lepiej stąd wyjdźmy, bo zaraz zamarznę - zadygotała blondynka, niezdarnie siadając na brzegu. Jej ubranie było całe mokre i ciężkie, więc zaklepała sobie mały namiocik i dygocząc ubrała suchą parę spodni i długi, szary sweter. Następnie udostępniła ,,przebieralnię" Nickowi, który wyglądał jakby dostał drgawek.
Reszta drogi minęła im nadzwyczaj spokojnie, choć po wędrówce Fionna ledwo mogła chodzić. W jej głowie pojawiało się coraz więcej wątpliwości. Okropnie bała się o Ann. Znały się krótko, ale blondynka uważała ją za wspaniałą przyjaciółkę. Dręczyły ją słowa uzdrowiciela i miała cichą nadzieję, że białe owoce pomogą dziewczynie wrócić do zdrowia.
- Jesteśmy - stwierdził szatyn, patrząc z ulgą na znajomą wioskę.
- To... dzięki za pomoc - powiedziała zmieszana blondynka.
Było jej smutno, że musiała się rozstać z chłopakiem. Podczas podróży bardzo się do niego przywiązała. Była jednak zbyt nieśmiała, by prosić go o jakikolwiek późniejszy kontakt.
- Nie możemy zbyt często opuszczać tego miejsca, ale jak tu będziesz to wpadnij - zaoferował.
Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło i pożegnała, przytulając chłopaka.
Skierowała się do chatki uzdrowiciela.
Mężczyzna powitał ją wesoło i zaprosił do środka, częstując ciastkami orzechowymi.
- Najlepiej będzie, jeżeli podasz jej starte Nasiono Demona. Jest dość gorzkie, więc możesz dodać do niego cukru. Mam nadzieję, że zadziała jak trzeba. W razie problemów niezwłocznie przyjdzcie do mnie - powiedział.
Fionna energicznie skinęła głową i pożegnała się z uzdrowicielem. Wypowiadając hasło ponownie znalazła się w zwykłym świecie i podenerwowana ruszyła ścieżką do jej domu. W ręce kurczowo ściskała sakiewkę z owocami. Okropnie bała się o Ann. Dopiero widząc schorowaną przyjaciółkę zdała sobie sprawę, jak bardzo źle jest. I że może być jeszcze gorzej.
R: Sorry za taką krótką notkę. Następna będzie dłuższa.
K: I jeszcze przepraszamy za tak podobne relacje między Marshallem i Ann, a Fionną i Nickiem.
R: Po prostu wyrobiłyśmy sobie kanon pisania i teraz trudno nam wymyślić coś nowego.
K: Piszcie w komentarzach czy bardzo wam to przeszkadza. Jakby co, postaramy się to zmienić.
R: To chyba na tyle....
K: Nasze mózgi nie potrafią wymyślić czegoś śmiesznego :/
R: Sam fakt, że uważasz, że masz mózg jest śmieszny ;-;
K: Stwierdzam przedawkowanie ,,że" xD
JEST! Kolejny rozdział! ^^
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że się nie doczekam :D Tylko dlaczego taki króciutki, jestem przez to nienasycona (nie mam na myśli jedzenia, chociaż też bym coś zjadła xd).
Uwielbiam rozmowy Ann i Marshalla :D Więcej ich!! ;D Fionnie spodobał się (jednonogi;) Nick, jestem ciekawa co z tego wyniknie ^^ Świetnie piszecie, każdy rozdział dobrze mi się czyta, dlatego dziewczyny tak trzymać ^^ Dużo weny i jeszcze więcej czasu!! :D
R: Dzięki za tak miły komentarz :D
UsuńK: Pozdrawiamy <3
Super, czekam na next ^.^
OdpowiedzUsuńR&K: <3
Usuń